Articles

Keith Richards’ worst drug experience is a dosal nightmare

Keith Richards has lived a thousand lives, The Rolling Stones guitarist has more anecdotes than the entire music industry put together. To nic innego jak cud, że Richards wciąż żyje dzisiaj, a co za tym idzie, miał niezliczone doświadczenia bliskie śmierci przez lata podczas swoich hedonistycznych wypełnionych lat 70-tych. Jednak po przeżyciu tego okresu, Richards mógł przejść i jego najgorsze doświadczenie z narkotykami brzmi jak żywy koszmar.

To nie był tylko Richards, który używał narkotyków bez przerwy, pogoń za hajem stała się głównym motywem The Rolling Stone’a przez wiele lat, co doprowadziło do tego, że produkcja zespołu nie była dźwiękiem ich najlepszych. Niewiele rzeczy, które przeczytacie o Keithie Richardsie, może was zszokować, w końcu gitarzysta dołożył wszelkich starań, by odhaczyć większość rzeczy ze swojej rockowej listy. Pamiętajcie, że jest to człowiek, który zmiażdżył skremowane szczątki swojego ojca i wciągnął je razem z odrobiną kokainy, co jakoś nie jest nawet jego najgorszą historią związaną z narkotykami.

Advertisement
Advertisement

Mick Jagger, w rozmowie z Rolling Stone, zrzucił wcześniejszy zastój twórczy zespołu w latach ’70 na karb jednej rzeczy, “Wszyscy brali narkotyki, Keith szczególnie”, powiedział frontman w 1995 roku. “Więc myślę, że to wszystko trochę na tym ucierpiało. Ogólny malaise. Myślę, że trochę nas poniosła nasza własna popularność i tak dalej. To był trochę wakacyjny okres. To znaczy, przejmowaliśmy się, ale nie tak bardzo jak wcześniej. Nie koncentrując się tak naprawdę na procesie twórczym.”

Richards zgarnął pięć zarzutów narkotykowych od początku swojej kariery, co nigdy nie zniechęciło go do obrania drogi do trzeźwości jak tak wielu jego rówieśników, którzy zamieniają substancje na smoothies. Zamiast tego, jego powodem do pakowania się w nałóg była nuda. Przemawiając do Telegraph w 2018 roku, Richards został zapytany o swoje dobrze znane hedonistyczne tendencje, “Narkotyki nie są interesujące w dzisiejszych czasach”, powiedział. “Są bardzo zinstytucjonalizowane i nijakie. A zresztą, zrobiłem je wszystkie”, pochwalił się.

“Nie mówię, że definitywnie odstawiłem wszystkie te rzeczy”, przyznaje również. “Za pół roku może znowu będę na tym. Ale w tej chwili, od kilku miesięcy, nie dotknąłem tego”, przed przejściem do stwierdzenia, że uważa trzeźwość za “nowość”.

Niewiarygodne jest to, że to raczej nuda, a raczej następujący moment, który wydarzył się podczas europejskiej trasy koncertowej, który położył kres karierze narkotykowej Richardsa, “Ktoś wsypał strychninę (pestycyd) do moich prochów”, wspominał kiedyś. “To było w Szwajcarii. Byłem całkowicie w śpiączce, ale byłem całkowicie przytomny. Mogłem słuchać wszystkich, a oni byli jak, on nie żyje, on nie żyje, machali palcami i popychali mnie. Myślałem, że nie jestem martwy”, zdumiewająco przyznał gitarzysta.

“Byłem numerem jeden na liście ludzi The Who, którzy prawdopodobnie umrą przez 10 lat. To znaczy, byłem naprawdę rozczarowany, kiedy wypadłem z tej listy”, półżartem stwierdził.

Na szczęście, życie Keitha zwolniło nieco teraz w porównaniu z jego rozpustnym okresem świetności, a po przeżyciu koszmarnego doświadczenia, jakie miał w Szwajcarii, był przygotowany do przetrwania absolutnie wszystkiego, co rzuciło na niego życie.

Rolling Stones - Basel, Szwajcaria '95

.