Articles

Twigitektura: Building Human Nests

Choć złamał kręgosłup, od tamtego czasu wykonał ponad 25 gniazd, w tym gniazda dla projektu Laurie Anderson w Szwajcarii, gniazdo społeczne w ogrodzie w East Village oraz gniazdo za 70 000 dolarów dla syna korporacyjnego rajdowca w dzielnicy Bel Air w Los Angeles, które zostało zbudowane z drewna pozyskanego z brazylijskich stodół. W maju zbudował gniazdo z drewna odzyskanego z drzew powalonych przez huragan Sandy w Brooklyńskim Ogrodzie Botanicznym – zrównoważona, kontekstowa sztuka publiczna. Jest to bardziej szorstki kawałek niż zwykle delikatne struktury pana Romero, a jego surowe elementy (pocięte gałęzie drzew i pniaki) przypominają o dzikości burzy z października ubiegłego roku.

Ostatnio pan Romero, 48, zastanawiał się nad odwiecznym pytaniem, co było pierwsze, kura czy jajko? Na co on odpowiedział: “Gniazdo, oczywiście.”

Dorastając na Platt River poza Omaha, pan Fann, 40, używane do przeciągania domu korzenie i gałęzie i wypchać je w swojej szafie. W wieku 13 lat, zainspirowany książką “Black Elk Speaks”, zainteresował się kulturą Indian amerykańskich, a następnie kulturami innych ludów tubylczych. Zaczął wolontariat na lokalnych ceremoniach plemiennych zwanych tańcami słońca, pomagając budować altany, które są częścią rytuału, rodzaj aktywności przed gniazdem.

Dwie dekady temu, przeniósł się do Big Sur i Instytutu Esalen, gdzie został koordynatorem stodoły sztuki. Zaczął asystować Babatunde Olatunji, nigeryjski perkusista i aktywista, który był uczony w rezydencji tam i stał się czymś w rodzaju mentora, powiedział. Pierwsze gniazdo pana Fann’a, oszałamiająca plątanina eukaliptusów wystarczająco duża, by pomieścić 20 osób, było elementem występu na międzynarodowym festiwalu muzycznym, który zorganizował jako hołd dla pana Olatunji, który zmarł w 2003 roku. Od tego czasu zbudował 30-odd gniazd, od prywatnych zleceń dla klientów takich jak John Paul DeJoria, założyciel firmy Paul Mitchell do pielęgnacji włosów, do gniazd opartych na społeczności, takich jak ten na kółkach, który zbudował dla projektu mieszkaniowego w Salinas, Calif. tej wiosny.

Zaniepokojony moją nocą w żywiołach, pan Fann przyniósł dwa puszyste koce z polaru i kilkanaście jaskrawo kolorowych bromeliad, ich doniczki owinięte w burrap. Mimo hulającego wiatru gniazdo wyglądało odświętnie i przytulnie. Matika Wilbur, lat 29, jego przyjaciółka fotografka, i ja wskoczyłyśmy pod koce, podczas gdy pan Fann nadal upiększał to miejsce.

“Czy one działają, czy są tandetne?” martwił się o bromeliady.

Martwiłam się, że nie będę w stanie przetrwać nocy bez wizyty w łazience. (W rzeczywistości, 2:30 nad ranem znalazłem się na krawędzi klifu, trzymając się mocno kępy sagowców, modląc się usilnie, bym nie spadł na autostradę poniżej). Pomimo tej porannej gimnastyki, spałem głęboko i spokojnie. Mogłoby się wydawać, że samotne nocowanie w tak niepewnym miejscu przyprawia o szarpaninę. Ale pani Benyus miała rację: Ten człowiek czuł się bezpiecznie w swoim gałązkowym gąszczu wysoko ponad sawanną – to znaczy, kempingiem.

Powróciwszy do Nowego Jorku, zadzwoniłem do pana Dougherty’ego, który spędzał kilka tygodni w Ambasadzie Amerykańskiej w Serbii, modyfikując to, co nazwał “wielkim kłębowiskiem patyków” przywiązanych do różnych filarów wewnątrz, i zapytałem go, czy któreś z jego fantastycznych legowisk służyło kiedyś jako schronisko. Przypomniał sobie bezdomną kobietę, której spodobał się egzemplarz wykonany przez niego na Uniwersytecie Michigan i która spędziła w nim niejedną noc.

.